W polskim internecie łatwo znaleźć oferty proponujące rozliczanie się za osiągnięcie odpowiedniej pozycji na dane zapytanie. Czy takie podejście naprawdę zaspokaja potrzeby klienta?

Krótka odpowiedź: klient otrzymuje to, czego chce - lecz nie to, czego potrzebuje.

Długa odpowiedź:

Pozycjonowanie słów kluczowych - im więcej tym lepiej?

Sugerowana potrzeba: Oferta naciska na walkę o wyświetlanie się wysoko dla jak największej ilości słów kluczowych. Sugeruje, że każda fraza wymaga osobnych wysiłków i za tym idzie kosztów.

Rzeczywista potrzeba klienta: Google wie, czym są synonimy i jak je stosować. Nie ma możliwości walczyć o pozycję dla frazy "mechanik samochodowy Gorzów", a nie pozycjonować automatycznie dla "mechanik pojazdów Gorzów" lub nawet "naprawa auta Gorzów" (chociaż to ostatnie nie jest stricte synonimem!). Dla Google'a wszystkie te frazy oznaczają mniej więcej jedną usługę. Płacenie za pozycjonowanie każdej z nich jest więc stratą kasy.

Sprawdź 5 cech złej agencji SEO.

Liczba wejść - im więcej tym lepiej

Sugerowana potrzeba: Dzięki pozycjonowaniu na 30/40/50 fraz więcej ludzi wejdzie na stronę! Więcej ludzi = więcej pieniędzy!

Rzeczywista potrzeba klienta: Nie chodzi tylko o to, żeby jak najwięcej ludzi weszło na stronę - jest to owszem, miłe, ale liczą się przede wszystkim ludzie, którzy coś sensownego ze stroną zrobią. Dokonają zakupu, podejmą decyzję, zasubskrybują słowem - skorzystają. W tym celu walczyć należy o frazy, które mają poparcie w zapleczu naszej strony, a tym samym mają realną szansę przynieść końcowy efekt - zadowolonego klienta. Na przykład skuteczne pozycjonowanie na "schronisko pod Giewontem" wymagałoby dostosowanego landing page'a, a nie powinno kierować do ogólnej listy schronisk w Karkonoszach.

Dobrą strategią na uczciwą walkę o frazy z długiego ogona przy jednoczesnym inwestowaniu w zaplecze strony jest content marketing.

Pozycja pozycji nierówna

Google w sieci wyszukiwania faworyzuje wyniki firm lokalnych. Ponadto inaczej wygląda ranking dla urządzeń mobilnych i komputerów. Nie ma żadnego stałego odnośnika, żadnego punktu zero. Nawet dwie osoby obok siebie wpisujące te same frazy mogą czasami mieć odmienne wyniki. Niektórym biznesom bardziej zależy na dotarciu do konkretnej grupy odbiorców, powiedzmy młodzieży ze smartphone'ami w Łodzi. Wtedy pozycja widoczna na PC w Warszawie może nie być aż tak ważna.

W takim razie za co się rozliczać?

Maile Ohye: "Potencjał SEO jest tylko tak wysoki, jak wysoka jest jakość twojego biznesu lub witryny (...) Działania dobre dla SEO to działania dobre dla twoich internetowych klientów". (Google radzi - jak zatrudnić dobre SEO?)

Rozliczanie się za wyniki brzmi pięknie, lecz branża SEO po prostu nie działa w ten sposób. Nikt nie może zagwarantować konkretnych wzrostów, jedynie szacunki, bo nikt nie kontroluje nawet części czynników (konkurencji, algorytmów Google'a, trendów wyszukiwania, jakości witryny). Rozliczanie się za wyniki nie jest po myśli agencji, ta może więc zacząć kombinować i sprzedawać wyniki, których tak naprawdę nie chcesz.

Znacznie uczciwsze jest rozliczanie się za pracę. Osobno za godziny spędzone na optymalizacji technicznej, osobno za dostarczone artykuły, osobno za marketing szeptany i osobno za prowadzenie kampanii. Niesie to istotną informację o procencie budżetu, który jest faktycznie wydawany na działania.